Biskupia Kopa – Korona Gór Opawskich

Biskupia Kopa to najwyższy szczyt Gór Opawskich. Zalicza się tym samym do Korony Gór Polski (KGP). Nie jest szczególnie wysoka – ma 890 m.n.p.m. Jest to kolejny najwyższy szczyt pasma górskiego, przez który przebiega granica – w tym przypadku Polski i Czech. Sam wierzchołek, na którym stoi wieża widokowa, znajduje się po czeskiej stronie.

Jak my tam trafiliśmy? Przyszła wiosna, a wraz z nią piękna pogoda i ochota na zdobywanie KGP. W wyższych górach leżał jeszcze śnieg, więc postanowiliśmy „wdrapać się” na Biskupią Kopę. Do wyboru mieliśmy szlaki prowadzące z polskiej strony – z Jarnołtówka lub Pokrzywna, oraz z czeskiej – z miejscowości Zlate Hory lub Petrovice. Po przejrzeniu mapy oraz zdjęć z różnych tras, wybraliśmy niebieski szlak prowadzący z Pokrzywnej przez Gwarkową Perć do Piekiełka, następnie żółty do schroniska pod Biskupią Kopą, a dalej czerwony wiodący na szczyt. Powrót miał być bez kolorystycznych komplikacji – w całości czerwonym szlakiem, przez Srebrną Kopę (drugi co do wysokości szczyt) i Zamkową Górę. Samochód zostawiliśmy na parkingu pod lasem – praktycznie przy samym wejściu na szlak, a wracając dotarliśmy dokładnie w to samo miejsce, idąc jednak cały czas inną drogą.

Obawialiśmy się trochę, że szlak, który na mapie miał prowadzić głównie przez las, będzie monotonny, ale nic z tych rzeczy. Sam las chyba właśnie obudził się z zimowego snu, bo było w nim wyjątkowo głośno. Rzadko kiedy spotyka się tyle śpiewających ptaków i bzyczących owadów. Na początkowym odcinku towarzyszył nam także szum wody ze Złotego Potoku i pomniejszych strumyków.

Szlak zaprowadził nas pod Gwarkową Perć. Jest to skalny stok – wyrobisko o wysokości ok. 50 metrów pozostałe po nieczynnym kamieniołomie (wydobywano tu łupek), ciekawie „ociosane”. Na Gwarkową Perć wchodzimy szlakiem, dość stromym i kamienistym, ale nie jest to wspinaczka z użyciem lin 🙂 Na ostatnim odcinku Perci zamontowano 11- metrową drabinkę. Ponieważ w polskich Sudetach takie atrakcje nie są widywane, warto wybrać taką drogę, aby zahaczyć o Gwarkową Perć. To jedno z najbardziej sztandarowych miejsc w Górach Opawskich. Dodam jeszcze tylko, że jeśli spacerujecie z czworonogiem, drabinkę można „obejść” idąc cały czas pod górkę, czyli nie skręcając do „wąwozu”, w którym znajduje się owa drabinka.

Wędrując dalej dotarliśmy do Piekiełka – kolejnej pozostałości po kamieniołomach. Jest to ścieżka prowadząca między skałami, przypominająca Piekiełko z Gór Stołowych, tylko w wersji mocno pomniejszonej. Ma jednak swój urok. Stamtąd zmieniliśmy kolor szlaku na żółty, który wiedzie do schroniska przez las i polanki. Zaraz za Piekiełkiem mijamy piękną łąkę w znacznej części porośniętą żarnowcem. Cudownie byłoby trafić na okres jego kwitnienia, niestety my byliśmy za wcześnie. Leśna droga prowadzi zboczem, na którym mocno wycięto las, mamy więc widok na inne, także drastycznie ogołocone z drzew góry, w zasadzie z połoninami na szczytach.

Końcowy odcinek żółtego szlaku, tuż przed schroniskiem (w którym możemy przybić pieczątkę do książeczki KGP), robi się trochę bardziej stromy, podobnie jak czerwony prowadzący na szczyt. Na naszej wycieczce trafiliśmy jeszcze na inscenizację bitwy zorganizowaną na przywitanie wiosny przed schroniskiem. Wierzchołek Biskupiej Kopy znajduje się po czeskiej stronie. W 1898 r. zbudowano na nim 18-metrową kamienną wieżę widokową. Warto wiedzieć, że od średniowiecza Biskupia Kopa była górą graniczną, choć na przełomie wieków zmieniały się państwa, które rozdzielała. Kiedy budowano wieżę, jej szczyt należał do Austro-Węgier. Nad drzwiami wejściowymi do wieży znajduje się podobizna Franciszka Józefa I, ponieważ postawiono ją dla uczczenia 50-lecia jego panowania. Wstęp na wieżę jest płatny. Polecam jednak wejście na górę, zwłaszcza przy dobrej widoczności, ponieważ szczyt jest zalesiony i zbyt wiele z niego nie zobaczymy. Za to z wieży rozejrzymy się po Górach Opawskich, Złotych, czeskich Jesionikach, Masywie Śnieżnika oraz po nizinach z Jeziorem Otmuchowskim i Nyskim oraz mniejszymi zbiornikami wodnymi. Podobno przy dobrej pogodzie widać także Karkonosze, Góry Sowie i Stołowe, ale nam nie było to dane.

Schodząc z Biskupiej Kopy czerwonym szlakiem także możemy nacieszyć się widokami. Dość szybko wychodzimy z lasu i przez długi odcinek szlaku prowadzący przez Srebrną Kopę idziemy odsłoniętym terenem. Szczerze zszokował nas rozmiar wycinki drzew. Przed wycieczką przejrzałam trasę. Na czerwonym szlaku mieliśmy iść lasem, a po drodze znaleźć kilka punktów widokowych. Także Srebrna Góra powinna być gęsto porośnięta lasem iglastym. Tymczasem zastaliśmy łysą górę z resztkami kamiennej „budowli” – schronienia dla turystów. Na niezalesionych stokach pozostały nikomu nie potrzebne drewniane platformy widokowe. Podobno w okolicach Biskupiej Kopy wycięto ponad 100 tys. drzew, ze względu na… kornika, który zaatakował świerki… Leśnicy chyba nie do końca wiedzą jak wyglądają świerki, bo koło szlaku leżało sporo wyciętych buków…

Później szlak prowadził już lasem, którym doszliśmy na parking.

W trakcie wycieczki, schodząc ze szczytu, po prawej stronie mijamy w oddali krzyż. Wskazuje na niego tabliczka z napisem „Rudolfovo dikuvzdani”. Niestety nie udało mi się dowiedzieć o nim nic więcej.

Na koniec tradycyjnie kilka fotek:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *