Ścieżka Hochbergów i Stary Książ

Wiele razy byliśmy w Zamku Książ. Czasem wybieramy się także na spacer po Książańskim Parku Krajobrazowym, zwłaszcza jesienią, kiedy zabarwia się mnóstwem kolorów, gdyż jest to królestwo drzew liściastych. W tym roku, żeby kolejny raz nie chodzić po tych samych alejkach wokół Książa i stadniny, rzuciłam hasło spacerku na Stary Książ, w którym nie byłam od wieków. A na pewno nie w tym wieku, ani nawet tysiącleciu 😉 To wywołało w rodzinie zdziwienie co to takiego i jak tam dojść. I dopiero wtedy – wstyd przyznać – dowiedziałam się o Ścieżce Hochbergów. Dawno, dawno temu szliśmy tam jakimś innym szlakiem, choć nie pamiętam już którym…

Ścieżka Hochbergów to przepiękny szlak prowadzący zboczami wokół przełomów Pełcznicy. Jest mało znana, co ma także swoje plusy, bo w niektórych miejscach trudno się na niej wyminąć. Podczas, gdy tłumy spacerują szerokimi asfaltowymi alejkami, poniżej ciągnie się urokliwa trasa. Już samo wejście na nią jest trudne do zlokalizowania. Otóż, najpierw przez szeroką bramę wchodzimy na teren zamku, gdzie znajdujemy strzałki prowadzące do punktu widokowego, z którego rozpościera się genialny widok na Zamek Książ. Wejście na Ścieżkę Hochbergów ukryte jest po lewej stronie od tego punktu. Nie jest oznaczone. Kiedy rzuciłam okiem na teren za balustradą, stwierdziłam, że ktoś mnie skitował, bo przecież tam nie ma żadnego szlaku. Jest tylko dość stroma, kamienista skarpa. Gdyby nie ludzie, którzy zrobili kółeczko w przeciwną stronę i akurat tamtędy się wdrapywali, pewnie rozpoczęłabym poszukiwania ścieżki w innym miejscu. Upewniwszy się u „obytych”, że tamtędy rzeczywiście prowadzi szlak, poszliśmy w dół. I dopiero tam znaleźliśmy oznaczenie szlaku oraz taras widokowy.

Według mapy ścieżka ma 4,7 km i prowadzi najpierw niebieskim szlakiem, później żółtym, a następnie czerwonym. Jej przejście powinno zająć 1,35 godziny. Warto sobie jednak zarezerwować więcej czasu, bo jest tak wyjątkowa, że chce się nią chodzić jak najdłużej. Poza tym przed wejściem na żółty szlak, fajnie zboczyć na chwilę na zielony, żeby dojść do Starego Książa. To ruiny zamku, pamiętające czasy Bolka I (został wybudowany pod koniec XIII w. i nawet był przez chwilę stolicą jego księstwa). Później jego losy różnie się układały. Ostatecznie popadł w ruinę. Piękne położenie i sentymentalna moda sprawiły jednak, że pod koniec XVIII wieku został „nadbudowany” przez Hochbergów – właścicieli Książa – w stylizacji właśnie na sentymentalne ruiny. Budowę przeprowadzono starannie, zachowując eklektyczny styl, z materiałów pamiętających czasy renesansu. Często urządzano tam przyjęcia. O tym, że „Armia Czerwona potrafi” świadczy fakt, że odnalazła ruiny i je podpaliła. Nie ma jak zrujnować ruiny… Ponieważ nadal jest co oglądać, chociażby zachowane fragmenty renesansowe np. portale, a także piękną panoramę na przełomy Pełcznicy, warto wzbogacić wycieczkę i zatrzymać się na chwilę w ruinach zamku.

Jak już pisałam, ścieżka Hochbergów prowadzi zboczami wzdłuż rzeki Pełcznicy. Zbocza czasami są bardzo strome. W najbardziej niebezpiecznych miejscach przy wąskiej ścieżce przymocowano poręcze. Tam, gdzie ścieżka zsunęła się (a może jej nie było…) zamontowano kładki. Wrażenia są naprawdę niezwykłe. W dwóch miejscach przekraczamy rzekę mostkami. Idąc wąskimi trasami, po jednej stronie mamy mniej lub bardziej skaliste zbocze. Górą nie poprowadzono żadnego szlaku, więc nie ma obaw o kamienie strącanie na głowy przez innych turystów. W parku żyje jednak sporo zwierząt, które potrafią wywołać małe lawiny. Wierzcie mi lub nie, ale przed nami spadło trochę kamieni, które strąciły sarny. Stały na skałce, tupały kopytkami i patrzyły jak spadają. Poczuliśmy się jak nieproszeni goście 😉 Tak wygląda niebieski, żółty i część zielonego szlaku. Następnie wychodzimy na niemal płaski teren i idziemy piękną parkową alejką, mijając stare koryto rzeki i coś co przypomina tunel kolejowy. Może tam jest ukryty Złoty Pociąg 😉

Dalej dochodzimy do największego sudeckiego cisu „Bolko”, który także ze względu na wiek (400-600 lat) został uznany za pomnik przyrody. Kawałek dalej trafimy na skrzyżowanie, z którego możemy przedłużyć wędrówkę i iść do Zamku Cisy. Ze względu na porę dnia, my wybraliśmy czerwony szlak prowadzący parkiem, którym dotarliśmy do Zamku Książ. Na koniec „wykończyliśmy kółeczko” spacerowymi zamkowymi alejkami odnosząc wrażenie, że nagle trafiliśmy do innego świata 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *