Wielka Sowa i Kalenica – Góry Sowie

      Brak komentarzy do Wielka Sowa i Kalenica – Góry Sowie

Góry Sowie to jedno z lepiej znanych pasm w Sudetach, ze względu na zróżnicowane atrakcje turystyczne. Zimą zjeżdżają w nie miłośnicy narciarstwa biegowego oraz zjazdowego, od wiosny do jesieni – nartorolkarze, a bez względu na porę roku – miłośnicy odkrywania tajemnic twierdz, niemieckich sztolni i górskich wycieczek. Na najwyższy szczyt – Wielką Sowę mierzącą sobie 1015 m n.p.m. – wdrapują się także zdobywcy Korony Gór Polski.

My pojechaliśmy tam w pewną sobotę na początku grudnia. Pogodę zapowiadano słoneczną, a dzień miał być względnie ciepły. Mając więc do wyboru siedzenie w domu, spacer po galerii handlowej lub wyjście w góry i zdobycie kolejnego szczytu z KGP, bez zastanowienia wybraliśmy tę ostatnią opcję. Z uwagi na krótki dzień opracowaliśmy mało wymagającą i niezbyt długą trasę, w czasie której chcieliśmy wejść na Wielką Sowę i Kalenicę.

Samochód postanowiliśmy zostawić na Przełęczy Jugowskiej. Prowadzą stamtąd, w stronę Wielkiej Sowy, dwa szlaki – żółty i czerwony – tworząc niezbyt foremną ósemkę, krzyżującą się na Kozim Siodle. Trasa jest więc tym przyjemniejsza, że wracając nie trzeba „dreptać” po własnych śladach, czego zawsze wolimy unikać, żeby lepiej poznać okolicę.

Niestety po dojechaniu na miejsce okazało się, że pogoda niesamowicie różni się zarówno od prognoz, jak i od tej na pobliskich nizinach. W podróży od Wrocławia po Świdnicę towarzyszyło nam słońce, a temperatura wskazywała +8C. Natomiast w Sowich było pochmurno i mroźno. Kiedy spojrzymy na mapę Sudetów, zauważymy, że zaczynają się dość „nagle” wyłaniając się długim pasmem z nizinnego terenu. Dlatego też, gdy wdrapiemy się na wiele sudeckich szczytów i rozejrzymy się dookoła, zobaczymy nie tylko pasma górskie, ale również w znacznej części równinę ciągnącą się aż po Wrocław (i oczywiście dalej). Ten „mur z gór” powoduje, że panuje tu zupełnie inny klimat niż na nizinach, nie tylko chłodniejszy – ze względu na wysokość, ale i bardziej wilgotny. Odczuliśmy to mocno, gdy wybraliśmy się na tę wycieczkę. Sowie tonęły w chmurach, z których od czasu do czasu prószył śnieg. W wyższych partiach właśnie w nich przebiegał nasz spacer. Widok z Wielkiej Sowy był „mleczny”. Przypominał klimaty XIX-wiecznych angielskich kryminałów. Na szczęście obyło się bez ofiar 😉 O zobaczeniu Śnieżki, Śnieżnika, czy nawet niezbyt odległych drzew, mogliśmy tylko pomarzyć.

Na Wielkiej Sowie stoi 25-metrowa murowana wieża widokowa (jedna z wież Bismarcka) wybudowana w 1906 r. To jedna z atrakcji Gór Sowich, pozwalająca także z daleka poznać ten szczyt (zwłaszcza w zimie widoczny jako dwie błyszczące wieże – jedna to maszt radiowy). Wstęp na nią jest płatny i niestety nie co dzień jest otwarta. Jeśli lubicie piękne widoczki, to doradzam celować w mroźny, ale słoneczny zimowy dzień, kiedy wieżę pokrywa gruba warstwa śniegu i szadzi. Wygląda wtedy pięknie. W innych okolicznościach przyrody zapewne niewielu osobom spodoba się jej kolor… Zresztą popatrzcie na poniższe zdjęcia. I jeszcze jedna uwaga: schody są dość wąskie, w zimie oblodzone, a metalowa barierka rdzewieje, co powinni wziąć pod uwagę miłośnicy jasnych rękawiczek…

Jeżeli zbieracie pieczątki do książeczki Korony Gór Polski (KGP), możecie je przybić w budce przed wieżą, albo w jednym z kilku schronisk w Górach Sowich, choćby w najbliższej „Sowie”.

Z kolei szlak na Kalenicę (964 m n.p.m.) prowadzi z Przełęczy Jugowskiej w przeciwną stronę niż na Wielką Sowę. Jest bardziej stromy. Zmienia się też krajobraz. Idąc w stronę Wielkiej Sowy szliśmy głównie wśród drzew iglastych, natomist „po stronie Kalenicy” przeważają drzewa liściaste, w dużej części buki. Po drodze mija się też skałki, które przy ładnej pogodzie są placem zabaw i miejscem do pozowania do zdjęć wycieczek. W 1933 r. na szczycie postawiono stalową wieżę widokową, a na niej umieszczono także metalowy wiatrowskaz. Jeśli będziecie wchodzić na wieżę w czasie wiatru, usłyszycie, że daje ciekawe złudzenie, że cała wieża trzeszczy jak tonący statek 😉 Wstęp na górę jest bezpłatny i możliwy o każdej porze dnia i nocy, jeśli więc traficie na zamknętą wieżę na Wielkiej Sowie, możecie przejść się na Kalenicę, żeby rozerzeć się po okolicy.

Przy szlaku na Wielką Sowę znajdziecie także drewnianą platformę widokową. Wędrówkę po Górach Sowich urozmaicają skałki, jagodziska, liczne strumyki, całkiem przyjemne schroniska i zwierzęta, jeśli tylko uda Wam się je wypatrzyć. A warto się rozglądać, bo poza zwierzętami, które można spotkać w wielu częściach kraju, można się tu natkąć na muflony i wilki… W Sowich wytyczono sporo szlaków pieszych, rowerowych i biegówkowych. W zależności od kondycji i czasu, można je dopasować do swoich możliwości.

Na koniec kilka fotek. W czasie opisywanej wycieczki Wielka Sowa i Kalenica wyglądały tak:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.